Pamiętacie jak kilka lat temu wyszedł Quest do maga, który został absolutnie znienawidzony bo gra z PVP zorbiła się pasjanse i czekaniem na kombo, które jak wyszło kończyło grę nie ważne ile przeciwnik miał HP ? No to teraz każdy deck jest dokładnie taki …
Przepraszam, ale totalnie się nie zgadzam. Dragon warrior wymaga stabilnego budowania boarda, aura paladin tez musisz mieć plan działania, bo sam gelbin gry nie zrobi. Ravenous cliff to samo, Broxigarem musisz zpełnic konkretne warunki nieraz podejmować trudne decyzje. Proto priest całą grę ciułasz zniżki na statek-matkę. O jakim kombo wykańczającym u każdej talii mówisz? ![]()
To nie pasjans to jest hujnia a nie gra.
Kolejny raz udowadniasz, że kompletnie nie widzisz i nie rozumiesz zmian jakie zaszły w hs.
Kiedyś kombo to było zagranie określonych kart w określonej kolejności prowadzące do OTK.
Autor pisze że HS stał się pasjansem czyli czekaniem na kombo a to znaczy że ten proces zajmuje kilka (czasami nawet kilkanaście) tur i dlatego nazywa to (słusznie pasjansem). Kolejność elementów tego komba podobnie jak w pasjansie nie jest dokładnie określona tzn, składowe możesz rzucać w różnej kolejności, ale co najważniejsze przeciwnik nie może powstrzymać lub cofnąć efektów już zagranych elementów tego kombo-pasjansa. Sam w swoich przykładach podajesz elementy składowe tych pasjansów !!! z Broxigarem albo protosem a dalej nie rozumiesz że to jest jak zawody w układaniu pasjansów sprowadzające się do tego, że kto pierwszy ułoży swój pasjans ten wygrywa….
Nie stało się to kiedy wyszedł Quest, a było tak od samego początku. Każda karcianka, która nie ma interakcji w turze przeciwnika skupia się na tym, że każdy z graczy układa swojego “pasjansa” ![]()