Nowe karty - nitka


#104

Czy to ma wielkie znaczenie? Hs replay wie tyle o dziczy co moj kot.

Ps. Buli nie myl agro prista z kombo.


#105

Przecież to odmiana starego Combo Inner Priesta. Masz jednostki z dużą ilością HP.

Co w tym decku jest aggro?
Historyczka otchłariona 1/3?
Albo może Pan śmierci 2/8 prowokacja?
:stuck_out_tongue:
Buli przyznaj się, że pomyliłeś decki. Combo z Aggro.

Wracając do kart pod względem WILD, szczególnie interesują mnie te:

U Druida:

Anubisath Defender. Według mnie w Taunt (Hadronox) Druidzie opcja obowiązkowa, ale też w innych kontrolnych “drutach” będzie wykorzystywany. Bardzo mocna i fajna karta.
Beeees! Czyli pszczółki za 3 many. Za mnogość kombinacji, które można z nimi robić.
Worthy Expedition. Może znów pojawi się Fandral. Doszło w ostatnich dodatkach kilka fajnych kart z “Choose one”.

U Huntera

Scarlet Webweaver - potencjalne komba.
Wild Bloodstinger - czuję, że karta będzie częstym bywalcem w beast hunterach, mid hunterach, mega upierdliwa.
Hyena alpha - może okazać się bardzo mocną kartą.

U maga

Reno the Relicologist - będzie błyszczał w moim nowym odświeżonym RenoMagu na wild.
Puzzle Box of Yogg saron - też dodam jedną kopię do Renomaga albo zrobię wersję Cassino RenoMage, z tym czarem i yoggiem.
Cloud Prince - instapick do sekret maga. Ogólnie sekret mag dostał potężne buffy. Na wild będzie wymiatał.

U Paladyna

Według mnie słabe karty tak ogólnie. Paladyn moim zdaniem powinien dostać jakiś nowy czar aoe. Za to mamy mizerny single removal i to jeszcze nie działający na wszystkie miniony. Przykładowo jeśli będziemy chcieli zlikwidować efekt takiego ragnarosa, to jedyne co zrobimy to zamienimy go w 1/1, a i tak czymś innym musimy zrobić trade. Tracimy opcje na stole i wydajemy manę, tracimy kartę na ręce.

Dla Odd paladyna na wild widzę tylko miejsca dla Brazen Zealot. Zawsze to jakaś opcja agresywnego startu i szansa wbicia kilku dmg więcej.
Salhet Pride’s będzie grany w combo/OTK paladynach, jako draw.

U Priesta

Nie gram tą klasą za często, ale widzę, że cały set oprócz Grandmummy będzie grany w różnych deckach. Priest dostał największego kopa jeśli chodzi o karty. Zajefajne aoe z silence. Cudowny quest do kontrolek i ciekawa legenda do combo inner priesta. Do tego kolejne aoe i single removal z lifesteal. Czego chcieć więcej?

U rogala

Quest - łatwy do zrobienia. Aczkolwiek nie gram namiętnie, ten typ decku jakoś do mnie nie przemawia, może zmienię zdanie po tym dodatku.
Anka - Uzupełnienie kontrolnych talii na agoniach. Można coś się pobawić.
Sakhet Sapper - Fajna opcja do tempo pirate rogue.

U szamana

Quest - Będzie można znowu pokombinować z Shudderwockiem. Okrzyki bojowe to coś, co lubię.
Plague of murlocs - zabójca Big Priesta na wild
Earthquake - super aoe, w zasadzie to podwójne.

U czarnoksiężnika

Riftcleaver - Muszę go mieć w Renolocku.
EVIL Recruiter - Znowu wysyp zoolocków.
Expired Merchant - Może pograć. Wraz z Soulwarden fajne kombo.

U wojownika

Armagedillo - z pewnością wypróbuję taunt warriora znowu. Ze starym questem.
Plague of wrath - silne aoe.
Tomb Warden - Taunt z buffami na łapie. To może wypalić. Wojownik od kilku dodatków dostaje aoe, dostaje single removale, ma karty z dociągiem. Może wykluje się ponownie nowy tier 1 kontrolny wojownik.


#106

Nie pierwszy raz i nie ostatni myli takie podstawy jak archetypy Zapuszkowany Druid - Nowe combo :)


#107

Ale jeśli twój portret ma max życia, to kolega ma rację - musisz posiadać ranne postacie.


#108

Nie odmiana, tylko całkiem inny typ talii. Radzę nią pograć z kilkadziesiąt gier i zobaczyć z czym to się je. Zamykacie się z Dżonym w jakichś tam ograniczeniach, że te karty są agresywne i muszę być grane w agresywnym decku, te są kontrolne to w kontrolnym, te od comba to nigdzie indziej nie mogą. Przykro mi to mówić, ale jest to cecha słabych deckbuilderów. Jak już przyznałem jest to pewna odmiana combo pryszcza, ale jest to odmiana agresywna nie przez agresywne karty, ale przez sam playstyle grania tą talią. Ogromnym kombem wygrywa sie rzadko, przeważnie próbuje się utrzymywać agresję od 1 tury, panować nad stołem, buffować swoje kreatury. Mówisz, że Pan śmierci nie jest kartą agrsywną, co się zgadza, ale jak zagrasz go w 4 turze (3 z monetą) razem z inner fire to już jest to ruch agresywny, bo za 4 many 8/8.

To jest tylko Twój punkt widzenia, bo ktoś sobie wymyślił, że nazwie takie coś Fatigue deckiem. Dla mnie to jest bez sensu, szczególnie, że w 2 największych grach karcianych mill deckiem są zwane talie, których tak jakby esencją jest to, że polegają na tym iż przeciwnik ginie od braku kart (w MTG od razu jak nie ma czego dobrać, w HSie od fatygi). Tutaj też przeciwnik zginie od braku kart, ale nie z tego powodu, że je dobierze szybciej, ale dlatego, że nastukamy sobie tyle pancerza, ze go po prostu przeczekamy. Dobrym przykładem jest togwaggle druid, który też typowo nie mieli przeciwnika, ale także jest mill deckiem.
Idąc Twoim tokiem nazywania decków Warriora opartego o rękę umrzyka musiałbym nazwać szuffle deckiem, Jade Druida też bym musiał nazwać fatyg deckiem, bo jednak baaardzo często jednak gra się do momentu wypalenia przeciwnika przez brak kart… A skoro uważasz, że się także pomyliłem teraz to o zgrozo musiałbym nazwać Midrange Huntera combo deckiem, bo przecież pomimo, że playstyle jest midrangowy to jest możliwość zrobienia comba z Tundrowego nosorożca, Leśnego wilka i Niepowstrzymanego szału :scream:


#109

O wielki bali, dzięki, że jesteś taki wspaniałomyślny i poszerzyłeś horyzonty ciemnemu ludowi. :joy:

Trzymamy się definicji, które są przyjęte przez większość graczy, żeby każdy wiedział z czym mamy do czynienia.
Granice bywają płynne, co jest czym, ale też pewne rzeczy są stałe, ze względu właśnie na przyjęte normy. To, że przykładowo w Reno Magu wyrzucam w 1 turze jednostkę 2/2, a potem dajmy na to 2/3 i w kolejnej udało się, że jeszcze coś za 3 many i mam przewagę na stole, nie czyni mojego decku agresywnym, bo to akurat wyszła taka taktyka na dane rozdanie w meczu.
To samo jak dodam do przykładowo Kontrolnego wojownika - hydrę 8/8 za 5 many, nie czyni mojego decku z definicji aggro.

Deck powyższy jest oparty na kombo. Nie ważne czy buffujesz 8/8 czy 16/16. Bazujesz na kilku kartach, które łącznie dają określony efekt. Bez dajmy na to tej drugiej karty nic nie zrobisz, a Twój deck nie jest wtedy w żadnym stopniu agresywny. Ponadto w decku masz generatory i dociąg, które tylko zwiększają szanse na dobranie odpowiednich kart, żeby to kombo właśnie zrobić. W tym wypadku zwykle jest to stare jak świat combo boski duch + wewnętrzny żar albo Dodatkowe ręce.

“Utrzymywać agresję od 1 tury, panować nad stołem, buffować swoje kreatury.”

Blizej temu do tempo decku, a nie do aggro.


#110

Fatigue - przeżycie, jak Warrior z DMH, ODD Warrior, gramy aż przeciwnik straci presję/nie będzie miał jak nas zabić

Mill - Draw dla obu graczy, dojście do fatygi negatywnej dla przeciwnika i go przepalenie - Mill Druid, Mill Rouge

Nie wiem jak można twierdzić że Mill Druid i Jade powinny być w tym samym archetypie xDD Jak dla mnie Jade to jest wolna tempo kontrola a nie żaden Fatigue

Nawet nie rozumiesz konkretnych strategii na grę.


#111

Mill deck - talia mająca na celu głównie przeniesienie kart z talii przeciwnika w mniej przydatne miejsce. Wbrew pozorom dobieranie kart na rękę przeciwnika nie jest celem milla, chyba że dobierze on ich tyle że aż zaczną się palić (bo wtedy przenoszone z “talii” na “cmentarz”). W HS mill decki są tak beznadziejne, że grając nimi częściej zabijecie przeciwnika stronnikami niż zniszczycie jego talię. Nazwa “mill deck” wywodzi się od tej karty:

Fatigue deck - talia mająca na celu głównie zabicie przeciwnika wskutek efektu zmęczenia spowodowanego doborem kart z pustej talii. W przeciwieństwie do mill decku wcale nie musi przenosić kart z talii na mniej przydatne dla przeciwnika miejsce aby uzyskać ten efekt. Ale bądźmy szczerzy, wiele talii to jednocześnie mill i fatigue deck.

Burn deck - talia oparta na jak najszybszym zredukowaniu zdrowia przeciwnika głównie za pomocą zaklęć i efektów.

Aggro deck - talia mająca na celu jak najszybsze zredukowanie zdrowia przeciwnika do 0. W przeciwieństwie do burn decków nie musi opierać się na zaklęciach/efektach.

Tempo deck - talia oparta na osiągnięciu przewagi wartości zagrań nad przeciwnikiem. Przykłady typowych efektów tempo kart:

  • zapłać życie żeby móc zagrać coś mocniejszego (np. imp 3/2 za 1 many który zadaje 3 pkt. obrażeń właścicielowi)
  • odrzuć kartę żeby móc zagrać coś mocniejszego (np. sukkuba… znaczy się te nowe coś 4/3 za 2 many które odrzuca kartę z naszej ręki).
  • daj przeciwnikowi kartę żeby móc zagrać coś mocniejszego (np. zaklęcie łotrzyka cofające stronnika przeciwnika na jego rękę, które jest znacznie tańsze niż zaklęcia zabijające stronnika).
  • spal karty z twojej talii żeby móc zagrać coś mocniejszego.

Combo deck - talia której głównym celem jest użycie sekwencji niewielkiej liczby kart która w połączeniu daje gwarancję zwycięstwa lub niemal je gwarantuje. Z całym szacunkiem, ale jeśli jakaś talia 70% gier będzie wygrywała w 4-7 turze zanim w ogóle uda się jej zagrać jakieś zabójcze combo, to nie nazywałbym jej talią combo.

Dlaczego jako jeden z przykładów podałem kartę z MTG? Ano bo ktoś wspomniał że powinno stosować się do ustalonych definicji zamiast stosować nowe, a MTG ma już 26 lat.

Jak patrzę na zalinkowanego priesta, to co widzę:

  • słabe combo (nie możemy zabić przeciwnika z pustego stołu, a próba przygotowania stołu wiąże się z dużym ryzykiem)
  • dużo tanich kart które mają na celu opanowanie stołu we wczesnych fazach gry (mikstura szaleństwa, dodatkowe ręce, pisklę zmierzchu, szponokapłan Konferatti itd.)
  • brak potężnych kart (długość gry zdecydowanie działa tu na niekorzyść)
  • brak bardzo agresywnych kart
  • masowe wyciszenie jako forma finishera
  • karty osłabiające nasze tempo (aka draw)

Jak bym ocenił ten typ talii:


#112

Aggro tempo combo inner priest.

A tak jak już wcześniej mówiłem. Wsadzenie pojedynczych, różnych sobie kart, czy ustalenie strategii na mecz nie jest równe archetypowi.


#113

Muszę się nie zgodzić.

Gdy często trafiamy na agresywne talie to faktycznie, mill deck nie jest najlepszym wyborem, ale gdy meta robi się kontrolna, lub tym bardziej combo, to mill decki są mocne. Kwestia tego kto takim deckiem gra i jak on jest złożony. Bo nie należą one do najprostszych (trzeba podejmować trochę więcej decyzji niż granie pod krzywą many).

Oczywiście mówiąc mill mam na myśli zarówno mill jak i fatigue, według mnie w HSie jest to raczej połączone, jak zresztą wspomniałeś. W niektórych sytuacjach w grze palenie kart przeciwnika nawet na wczesnym stadium rozgrywki jest dobrym posunięciem.


#114

No ja to pisałem z własnego doświadczenia. Wiele kart z mill decków może jednocześnie służyć do tworzenia tempa (tańczące miecze, pan śmierci, moneta, cios w plecy, przygotowanie itp.), więc często dochodziło do tego, że to tempo po prostu wygrywało grę. Prócz tego w dziczy jest bardzo wiele kart służących do wydłużenia gry - zmillowanie jade druida albo złodziejskiego łotrzyka czasem jest trudne do wykonania lub przy braku szczęścia niemożliwe.


#115

Nie do końca prawda. Nie możemy zabić przeciwnika tą talią z CAŁKOWICIE pustego stołu (choć po lekkich zmianach w deku… możemy…). Jeśli tylko po naszej stronie jest null w jednostkach, możemy to zrobić.

Tak w ogóle nie rozumiem zamieszania. Kombo Ksiądz od zawsze jest i zapewne zawsze pozostanie Kombo Księdzem. Pomimo zdania niektórych na tym forum i braku znajomości tej nazwy przez haesriplej…


#116

Po zmianach w decku - tak, można zabić przeciwnika z pustego stołu. Ale tutaj omawiany był zalinkowany deck, a nie deck zamieniony w taki sposób żeby zmienił się jego styl gry.